niedziela, 6 stycznia 2008

Chleb z San Francisco

Podczas zbierania informacji na temat zakwasu, natrafiłem na powszechną opinię że stary zakwas to absolutny skarb. Wielu piekarzy posiada klilkultnie, a nawet kilkusetletnie zakwasy.

Tej jesieni, byłem w San Francisco. Odwiedzając portowe wybrzeże, mogłem przyglądać się pracy jednej z tamtejszych piekarni. Piekarnia ta chwaliła się że w każdym jej chlebie jest odrobina przeszło 120 letniej (o ile dobrze pamiętam) historii. Wtedy traktowałem to jako atrakcję turystyczną.

IMGP1600

Piekarnia z przeszklonymi ścianami, w której piekarze ucinając sobie pogawędki z przechodniami przygotowują pieczywo.

IMGP1599

Teraz stało się dla mnie jasne, że mieli oni skarb, stary zakwas (czy go rzeczywiście mieli czy to był czysty marketing, to inna bajka, ale pieczywo samkowało dość dobrze)

Tak więc postanowiłem upiec chleb z San Francisco. Panowi Zakwasowi od dziś przybył kolega nazwijmy go Starter SF. (więcj szczegółów o nim wkrótce.....)

Coś w tym chlebie  San Francisco jednak mósi być, jedna z bakterii czynnie uczestniczących w zakwasie nosi nazwę Lactobacillus sanfranciscensis

Brak komentarzy: