poniedziałek, 31 grudnia 2007

Zaraziłem się...

Zaraziłem się robieniem chleba. Jakiś czas temu, moja kuzynka Agnieszka przywiozła chleb który zrobił jej mąż. Chleb był razowy z ziarnem słonecznika. Wyglądał dość niepozornie, nie przypominał, tych kupowanych w sklepie. W smaku również ich nie przypominał. Był przepyszny.
Większość pieczywa którą udaje mi się kupić w sklepach piekarniach, jest zjadliwa przeważnie w dniu kupienia. Na drugi dzień przemienia się w gumę, gąbkę, wyschnięty pumex.... Chleb od kuzynki był rewelacyjny również po kilku dniach.

Po krótkich wyjaśnieniach, okazało się iż chleb został przygotowany w automacie do pieczenia chleba (swój dziwny kształt zawdzięcza właśnie formie z tego automatu). Pieczenie chleba w takim automacie polega na wrzuceniu składników, i wciśnięciu przycisku start. Wydawało się, nie być to trudne, a sam automat zapowiadał się na fajny kuchenny gadżet. Postanowiłem więc samemu spróbować robić chleb.

Celowo nie piszę tutaj o pieczeniu bowiem robienie chleba w automacie ma niewiele wspólnego ze sztuka piekarską. Jest dziecinnie proste.

Tak więc od jakiegoś już czasu robię chleb, częstuje nim znajomych, rodzinne i namawiam do pieczenia.

Brak komentarzy: